Na początku pozwól, że zaproszę cię do podróży przez labirynt, który wielu z nas przemierza każdego dnia. Wyobraź sobie, że twój telefon jest jak tajemniczy ogród, drzwi do świata informacji i relacji, w którego wnętrzu kryją się piękne kolorowe kwiaty, ale i kolczaste krzewy mogące zranić.
Każdy kwiat to powiadomienie, wiadomość czy lajk, które wywołują w mózgu małą falę przyjemności. Podobnie jak nagrody w ulubionej grze i nic dziwnego, że tak chętnie zbieramy te cyfrowe kwiatki. W końcu są projektowane właśnie po to, by przyciągnąć naszą uwagę.
Podróż po ogrodzie zaczyna się niewinnie. Sięgasz po telefon z rana, by sprawdzić pogodę albo wiadomości. Wsiadasz do autobusu, włączasz aplikację z muzyką, wieczorem przeglądasz zdjęcia znajomych na Instagramie, a przed snem jeszcze szybka lektura komentarzy pod memem. Każda z tych czynności jest naturalna, oswojona.
Z czasem zaczynamy gubić się w tym labiryncie, a bariera między naturą a technologią zaciera się. Jesteśmy pokoleniem, które spędza coraz więcej czasu ze smartfonami. Aż 73% osób w wieku 18-25 lat przyznaje, że ich telefon zabiera im za dużo czasu, a 51% twierdzi, że jest uzależniona. W mediach społecznościowych przebywamy średnio prawie dwie godziny dziennie, a niektórzy spędzają ponad 36 godzin miesięcznie na TikToku.
W takiej rzeczywistości łatwo zapomnieć, że telefon powinien być narzędziem, a nie naszym panem.
Od narzędzia do nomofobii
Telefon kiedyś wydawał się urządzeniem do rozmów, wysyłania wiadomości i zrobienia zdjęć. Z czasem stał się bramą do świata, w którym nie istnieją odległości. Każde przesunięcie palca otwiera drzwi do nowych informacji, znajomych twarzy i niekończących się bodźców. Telefon jest jak przyjaciel, który nigdy nie śpi, zawsze gotowy nas rozbawić lub pocieszyć.
Jednak to, co z pozoru daje nam wolność, może stać się kajdanami, których trudno się pozbyć. Można poczuć, że bez urządzenia czujemy się nieswojo, niepewnie, jakby czegoś nam brakowało. To zjawisko ma swoją nazwę:
Nomofobia
Czyli lęk przed byciem bez telefonu. Badania pokazują, że nomofobia jest zjawiskiem powszechnym, a osoby dotknięte tym lękiem często doświadczają smutku, niepokoju, bezsenności i rozdrażnienia. To realne zjawisko psychologiczne.
FOMO i pętla dopaminowa
Wyobraźcie sobie moment, gdy siedzicie przy stole z bliską osobą, a wasz telefon leży obok, ekran ciągle miga. Mówicie sobie: "Zerknę tylko na sekundę", ale ta sekunda przeradza się w minutę, minuta w kwadrans. Gdy odrywacie wzrok, rozmowa straciła płynność.
Tego strachu przed byciem poza nurtem nie trzeba tłumaczyć. To FOMO – lęk przed tym, że coś dzieje się bez nas. FOMO jest jednym z motorów napędzających uzależnienie. To paradoks: im częściej sprawdzamy telefon, tym bardziej rośnie nasze poczucie, że nie nadążamy.
Z każdą kolejną godziną nasz mózg uczy się, że telefon dostarcza nagrody. Powiadomienie, komentarz, kilka serduszek – te drobne sygnały aktywują układ dopaminowy. Neurolodzy porównują to do działania mechanizmów znanych z innych uzależnień. Dopamina zalewa mózg przy każdym powiadomieniu i wzmaga pragnienie kolejnych bodźców.
Przeciążenie poznawcze i relacje
Kiedy przeciążamy się tymi bodźcami, nasz umysł nie odpoczywa. Ten stan ciągłego czuwania prowadzi do przeciążenia poznawczego. Naukowcy zauważyli, że nieustanne przeskakiwanie między zadaniami aktywuje układ stresowy, wywołuje wzrost hormonu kortyzolu i wpływa na naszą zdolność koncentracji.
Może się zdarzyć, że czytając książkę, co chwilę sięgamy po telefon, tracąc wątek. Podczas spotkań z rodziną nasze myśli uciekają do nieprzeczytanych wiadomości. Nasza uwaga staje się powierzchowna.
Najbardziej niepokojące jest to, że uzależnienie od telefonu może prowadzić do poważnych zaburzeń nastroju. Badania wskazują, że osoby spędzające dużo czasu w mediach społecznościowych częściej odczuwają lęk, smutek i poczucie samotności.
Droga do równowagi
Uzależnienie od telefonu działa subtelnie, w ciszy. Wystarczy, że nie możemy powstrzymać się od zerknięcia na ekran. Ten rytuał staje się mechanizmem regulacji emocji – ucieczką od smutku czy lęku w świat online.
Przywrócenie równowagi wymaga zaangażowania w działania offline: jazda na rowerze, malowanie, szydełkowanie, czytanie książek, taniec. Ważne, by były to zajęcia angażujące ciało i umysł. U wielu osób zredukowanie czasu online poprawiło nastrój już po kilku dniach.
Potrzebujesz wsparcia?
Jeśli czujesz, że tracisz kontrolę lub szukasz bezpiecznej przestrzeni do rozwoju, zapraszam cię do moich grup online:
Zadaj sobie te pytania:
- Jak często sięgam po telefon bez konkretnego celu?
- Jak się czuję, gdy przez kilka godzin go nie używam?
- Czy potrafię być w pełni obecny w rozmowie, nie zerkając na ekran?
- Czy mój telefon jest narzędziem, czy panem mojego czasu?
Zacznij od małych kroków: wyłącz powiadomienia, odłóż telefon podczas posiłku, połóż go w innym pokoju przed snem. Każde małe zwycięstwo jest krokiem w dobrą stronę.
Nie chcę demonizować technologii, bo sama korzystam z niej codziennie. Chcę jedynie zaprosić was do refleksji. Pozwalajmy sobie na nudę, bo to w niej rodzą się najlepsze pomysły. Otwórzmy okno i spójrzmy na świat bez filtra.
Dziękuję, że byliście ze mną. Do zobaczenia w następnej opowieści.
Amen.