Czy słyszałaś kiedyś o depresji, która się uśmiecha, albo o lęku, który nosi idealnie wyprasowaną koszulę, robi karierę w korporacji i zawsze pamięta o urodzinach przyjaciół?
Bardzo często kiedy trafiają do mnie pacjenci do gabinetu słyszę na pierwszym spotkaniu: "Agata, ale ja chyba nie powinnam tu być. Ja nie mogę być DDA. Przecież u mnie wszystko gra. Mam świetną pracę, czyste mieszkanie, męża, zadbane dzieci. Nikt by nie powiedział, że mam problem."
I wiesz co? Z zewnątrz masz rację. Jesteś Zosią Samosą. Ludzie ci zazdroszczą, mówią "jak ona to robi, jak ona to wszystko łączy". Jesteś tą osobą, do której dzwoni się w kryzysie, bo wiadomo, że ty ogarniesz.
Ale nikt nie widzi tego, co dzieje się, gdy zamykasz drzwi do mieszkania. Nikt nie widzi, że budzisz się o trzeciej nad ranem z sercem w gardle i pierwszą myślą jest lista zadań na dziś. Nie widzą, że zaciskasz szczękę tak mocno, że dentysta pyta cię o stres, bo pęka ci szkliwo.
To jest właśnie syndrom wysokofunkcjonującej DDA. Twoje życie to piękna fasada. Architektura jest imponująca, ale fundamenty trzęsą się od lat. W tym odcinku opowiem ci, dlaczego błyszczysz na zewnątrz, podczas gdy w środku powoli umierasz.
Rozprawmy się z mitami
Wiele osób myśli, że DDA to ktoś z marginesu społecznego, że to osoba, która sobie nie radzi, ma problemy z prawem albo używkami. To jest bzdura. Większość DDA, których spotykam w mojej praktyce to prezesi firm, lekarki, prawniczki, idealne matki z Instagrama.
Musisz zrozumieć jedną fundamentalną rzecz: Twój perfekcjonizm to nie jest cecha charakteru. To jest tarcza. To jest zbroja, którą założyłaś bardzo dawno temu.
Wróćmy na chwilę do twojego dzieciństwa. W domu dysfunkcyjnym panował chaos. Dziecko w takim domu czuje permanentne zagrożenie. Jako mała dziewczynka musiałaś znaleźć sposób na przetrwanie. Musiałaś odzyskać choć odrobinę kontroli nad tym chaosem.
Wtedy w małym kształtującym się mózgu zapisała się tragiczna lekcja. Równanie, które kieruje twoim życiem do dziś:
Moja wartość = Moja użyteczność
"Jestem bezpieczna tylko wtedy, gdy jestem idealna."
Dlaczego boisz się błędu?
Ten program działa w tobie do dziś. Mimo że masz 30, 40, 50 lat, idziesz do pracy i nie potrafisz wyjść, dopóki wszystko nie jest zrobione na 110%. Dlaczego? Bo twój mózg gada do ciebie głosem przerażonego dziecka: "Jeśli popełnisz błąd, odrzucą cię. Jeśli nie będziesz potrzebna, zostaniesz sama. Nastąpi koniec świata."
Dla wysokofunkcjonującej DDA błąd to nie jest pomyłka, to jest zagrożenie życia. Dlatego tak bardzo boisz się oceny. Dlatego krytyka sprawia, że masz ochotę zapaść się pod ziemię albo atakujesz, bo to dotyka tej pierwotnej rany – lęku przed odrzuceniem.
Nadmierna czujność i radar w głowie
Słuchaj, możesz oszukać szefa, możesz oszukać męża, możesz nawet oszukać samą siebie, ale nie oszukasz biologii. Twój mózg funkcjonuje w zupełnie innym trybie. Jesteś w ciągłym stanie "walcz lub uciekaj".
Wyobraź sobie, że w twojej głowie jest radar. W domu rodzinnym ten radar musiał być włączony 24 godziny na dobę, żeby wykryć zagrożenie: kroki na schodach, brzęk butelek, zmianę tonu głosu mamy. Problem polega na tym, że wyprowadziłaś się z domu, ale nikt nie wyłączył radaru.
W dzieciństwie cisza zazwyczaj oznaczała ciszę przed burzą. Dlatego nie umiesz odpoczywać. Znasz to? Siadasz z książką i po trzech minutach zaczyna cię nosić. Czujesz ścisk w żołądku. Wstajesz i zaczynasz sprzątać. I nagle czujesz ulgę. Dlaczego? Bo działanie jest twoim sposobem na zagłuszenie lęku.
Ciało wystawia rachunek
To nie jest zwykłe zmęczenie, to jest somatyzacja. Twoje ciało zaczyna krzyczeć: dość!
- 🦷 Bruksizm i starte zęby.
- 🌀 Problemy z jelitami (naszym drugim mózgiem).
- 🌑 Bezsenność i migreny weekendowe (kiedy puszcza stres z tygodnia).
Twoja zbroja zaczyna cię miażdżyć. Wiem, że słuchasz tego i myślisz: "No dobra, Agata, to o mnie, ale co mam z tym zrobić?" Chodzi o metodę mikrokorekt.
3 konkretne ćwiczenia
Ćwiczenie 1: Czy to moje, czy zbroja?
Kiedy łapiesz się na tym, że chcesz siedzieć po godzinach albo po raz trzeci umyć podłogę, zatrzymaj się. Zadaj sobie pytanie: Czego się teraz boję? Czy naprawdę podłoga jest brudna, czy ja czuję niepokój i próbuję go rozładować mopem?
Zrób eksperyment: wyślij maila bez trzeciej korekty. Zostaw ten kubek w zlewie. Poczujesz dyskomfort, ale zobaczysz, że świat się nie zawalił. To jest leczenie neuroplastyczności mózgu.
Ćwiczenie 2: Świadome nicnierobienie
Ustaw timer na 5 minut. Usiądź na krześle – bez telefonu, bez książki, bez muzyki. Gwarantuję ci, będzie cię nosić. Będziesz myśleć o liście zakupów. Obserwuj to. Powiedz sobie w myślach: "Jestem bezpieczna. Mam prawo odpocząć. Moja wartość nie zależy od tego, co teraz robię."
Ćwiczenie 3: Codzienna wrażliwość
Zdejmij maskę Cyborga. Przyznaj się do błędu. Powiedz koleżance: "Wiesz co? Zapomniałam o tym", zamiast wymyślać wymówkę. Powiedz mężowi: "Jestem dzisiaj po prostu zmęczona i smutna", zamiast udawać twardzielkę.
Twoja słabość buduje bliskość. Perfekcja buduje dystans.
Na koniec chcę ci powiedzieć coś bardzo ważnego: Nie jesteś zepsuta. Jesteś po prostu bardzo, bardzo zmęczona i obciążona.
Tamta mała dziewczynka musiała być perfekcyjna, żeby przetrwać. Ty, dorosła kobieto, już nie musisz. Masz siłę, żeby ten plecak z kamieniami powoli zdejmować.
Napisz mi proszę w komentarzu, który z tych mechanizmów rozpoznajesz u siebie najwyraźniej. I pamiętaj: jesteś wystarczająca. Z brudnym kubkiem w zlewie i z nieidealnym raportem.
Do zobaczenia w kolejnym odcinku.